Coś innego

Posted in Bez kategorii on Maj 17, 2011 by imbql

Zdawało się, jakby to wieczność upłynęła zanim ruszyliśmy ze stacji.

A pociąg na każdej stacji zatrzymywał się na niewyobrażalnie długo.

Niewidzialna śnieżna pustynia za oknem,

płynący czas, bolący głód,

wszystko to powoli niszczyło moje serce.

Obiecany czas przyszedł i poszedł.

——————————-

napisałem list, który miałem jej wręczyć osobiście.

Rzeczy, których nie mogłem jej powiedzieć, rzeczy które chciałem by usłyszała:

było takich dużo.

Pociąg stał w tym miejscu

przez dwie godziny, nie wydając przy tym żadnego dźwięku.

Każda minuta wydawała się wiecznością.

Czas po prostu płynął powoli ponad mną,

tak jakby miał złośliwe zamiary.

Zaciskałem zęby,

by oddalić się od myśli, że płacz to jedyne co mogę teraz zrobić.

Proszę… po prostu…

…wróć…

…wróć już do domu…!

——————————

W tej jednej chwili,

miejsce zamieszkania wieczności, serca i duszy…

stało się dla mnie czyste.

Poczułem się jakbym zrozumiał wszystko, co stało się w mym życiu.

a także… czas, który miał nadejść.

Stałem się… smutny.

Ciepło jej ducha,

jak powinienem je traktować, gdzie mam je zabrać?

To było coś, czego nie wiedziałem.

Zdałem sobie sprawę z faktu,

że nie będziemy razem na zawsze po tym wszystkim.

Życia, które mieliśmy przed sobą,

bezgraniczne ilości czasu, które rozciągały się nieodwołalnie przed nami.

Ale…

niepokój który zauważałem, wkrótce jednak topniał.

A po tym wszystkim, zostały tylko jej delikatne usta.

Tę noc,

spędziliśmy w niewielkiej stodole przy polu.

Dzieląc stary koc, rozmawialiśmy długo podczas tej nocy.

Nim zdążyliśmy to zauważyć, zasnęliśmy.

Rankiem wsiadłem do pociągu, który znowu jeździł.

Rozdzieliliśmy się.

Uhm…

—————–

To będzie…

…podróż tak mroczna i samotna, że przerasta to wszelkie wyobrażenia.

By egzystować w czystej ciemności…

…bez szansy na spotkania chociaż jednego atomu…

Szczerze wierząc, że gdzieś tam w tej otchłani, zbliżasz się do sekretu wszechświata.

Gdzie zmierzamy?

Jak daleko zajdziemy?

Kiedy zacząłem pisać wiadomości, których nigdy nie wysyłam?

—————–

…jest bardzo miły… ale…

ale…

On zawsze…

…patrzył na coś odległego, na coś bardzo odległego ode mnie.

Nie jestem w stanie tego zobaczyć

Nie jestem w stanie spełnić jego pragnień.

Mimo to…

Mimo to, jestem pewna, że kiedy przyjdzie kolejny dzień, i dzień po nim, i kolejny,

nadal będę go bezradnie kochać.

Płacząc i myśląc tylko o nim,

zasnęłam.

———————–

Po prostu żyjąc, smutek kumuluje się tu i ówdzie,

wieszając pościel do wysuszenia na słońcu, myjąc zęby w toalecie

i czytając zapisy historii na swojej komórce…

„Nadal cię lubię, nawet teraz.”

Napisała to dziewczyna, z którą chodziłem.

„Ale nawet wymieniając tysiące wiadomości…”

„…nasze serca nie zbliżą się, choćby na centymetr.”

Ostatnimi lata, tylko parłem naprzód bez patrzenia na świat wokół mnie,

chciałem po prostu dotknąć coś, czego nie mogę dosięgnąć. Ta wiadomość dowodziła tego faktu.

Nadal pracowałem,

bez zrozumienia, skąd to wszystko nadciąga.

Kiedy ostatnio o tym myślałem, moje serce stało się twarde przez stopniową utratę młodzieńczej radości.

Pewnego poranka,

zdałem sobie sprawę…

że straciłem wszystko, co było piękne.

Wiedziałem, że osiągnąłem swój limit

—————-

Zawsze poszukuję twego śladu

na przeciwnym peronie, czy w oknach cudzych domów,

nawet, gdy wiem, że cię tam nie zastanę.

Gdybym mógł wypowiedzieć jedno życzenie, stanąłbym przy twoim boku

i już nic nie stanowiłoby dla mnie przeszkody.

Zostawiłbym wszystko i mocno cię przytulił.

Gdybym chciał uciec od samotności, nikt by mi nie wystarczył, poza tobą.

Noc grozi upadkiem gwiazd, a tylko o jedno proszę.

Ten jeden raz, niech pory roku zastygną…

Ten jeden raz, gdy się razem wygłupialiśmy…

Zawsze poszukuję twego śladu

na mijanej ulicy, czy pośród mych snów,

nawet, gdy wiem, że cię tam nie zastanę.

Gdyby miał się zdarzyć cud, pokazałbym ci bez wahania

nowy poranek, w którym bylibyśmy razem,

a na mych ustach znalazłyby się nigdy wcześniej niewypowiedziane słowa – „Kocham cię.”

Wspomnienia lata nadal powracają,

niczym powoli zwalniające bicie serca.

Zawsze poszukuję twego śladu,

w mieście o świcie,

nawet, gdy wiem, że cię tam nie zastanę.

Gdybym mógł wypowiedzieć jedno życzenie, stanąłbym przy twoim boku

i już nic nie stanowiłoby dla mnie przeszkody.

Zostawiłbym wszystko i mocno cię przytulił.

Zawsze poszukuję choć cząstki ciebie

w sklepie, podczas mych podróży, czy wśród gazet na półkach,

nawet, gdy wiem, że cię tam nie zastanę.

Gdyby miał się zdarzyć cud, pokazałbym ci bez wahania

nowy poranek, w którym bylibyśmy razem,

a na mych ustach znalazłyby się nigdy wcześniej niewypowiedziane słowa – „Kocham cię.”

Zawsze na koniec poszukuję twego uśmiechu

Na przystankach, czekając na przesiadkę,

nawet, gdy wiem, że cię tam nie zastanę.

Gdybyśmy mogli powtórzyć nasze życia, nigdy bym cię nie opuścił.

Nigdy bym nie pragnął niczego innego,

bez ciebie nic nie ma znaczenia…

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.